Mam nowego chłopaka. Nazywa się Canon 600D

Na moim blogu oraz kanale na YT nastąpi zmiana. I to duża, bardzo poważna zmiana. O co jednak chodzi?

Zacznę nagrywać i robić zdjęcia lustrzanką. Dostałam ją od rodziców we wtorek i dlatego też w tym tygodniu praktycznie nie zajmowałam się swoimi kontami na stronach społecznościowych, a obiecanego wpisu o linkach do nauki koreańskiego również nie było.

To wszystko przez lustrzankę. A dokładniej przez aparat Canon EOS 600D. 

Piesek bolończyk
To nie jest moja lustrzanka, ale jedno ze zdjęć, które wyszło za jej pomocą 🙂

Naprawdę, nie mogłam się nim nacieszyć – uczyłam się kręcić filmiki, robić zdjęcia oraz bawiłam się opcjami. Zrobiłam mojemu zwierzakowi oraz przyrodzie dookoła mnie sesję zdjęciową, bo w plener wyruszyć jeszcze nie mogłam.

Wiem, że ta lustrzanka jest dobra i polecana (spora część vlogerów z niej korzysta), ale podczas szukania recenzji, przykładowych filmików i zdjęć nie znalazłam tego, czego szukałam.

Czyli przykładowych zdjęć i filmików robionych przez amatorów.

Wiadomo, że recenzować powinni profesjonaliści. Jak dla mnie był to jednak problem, ponieważ nie wiedziałam, którą lustrzankę wybrać! Prezentowane przez zawodowców przykłady zdjęć i filmików były jak na moje potrzeby wystarczające (i jak na moje chore oczy wszędzie takie same), ale nie byłam pewna czy zdjęcia i filmy nie stracą na jakości, gdy aparat trafi w ręce amatora.

Dlatego też wybrałam lustrzankę Canon EOS 600D, ponieważ znalazłam na jej temat najwięcej pozytywnych opinii. Mój tata (fotograf z pasji) przed zakupem Lucjana (może to głupie, ale nazywam przedmioty materialne, które wiem, że przydadzą mi się do pracy) sprawdził specyfikacje tego aparatu i stwierdził, że jak na tę cenę, aparat jest naprawdę dobry.

No cóż, ale ja i tak nadal jestem amatorką. Do wtorku byłam amatorem-praktykiem i lubiłam tylko „pstrykać zdjęcia”.  Powoli jednak uczę się wszystkich tych pojęć, które występują na profesjonalnych forach.

Moja droga w kierunku zostania profesjonalnym fotografem się zaczęła, ale niektórzy potrzebują drogowskaz aby na tę drogę wkroczyć.

Dla takich ludzi publikuję ten post – dla amatorów, którzy po prostu lubią robić zdjęcia i chcą mieć całkiem niezłą lustrzankę. Lustrzankę, która nawet w trudnych warunkach będzie robiła dobre zdjęcia i kręciła filmy w jakości Ultra HD.

Jak dla mnie jest to Canon 600D i dzięki niemu moja droga się zaczęła.

Zapraszam więc do obejrzenia galerii zdjęć oraz wyjaśnienia, dlaczego uważam mojego Canona 600D za chłopaka 🙂

Od razu uprzedzam tylko, że bawiłam się ustawieniami oraz warunkami, w których robiłam zdjęcia. Jedne zdjęcia robione są przy zachmurzonym niebie, a niektóre w słoneczną pogodę. Sporo zdjęć robiłam również przy świetle żółtym (tzn. przy żarówkach) i dlatego widać na nich ziarna. W porównaniu jednak z ziarnami widocznymi na zdjęciach wykonanych komórką i tak nie jest źle 🙂 I jeszcze tak dla informacji…

Ani jedno zdjęcie nie zostało przerobione! Nie używałam również filtrów do zmiany kolorów na zdjęciu!

KwiatyOgródTujePodręcznikiPrzytulankaCzajnikRowerWrzosKwiatkiGleba Canon 600DOgród Canon 600DPies Bolończyk Canon 600D

Nie ukrywam, że wybrałam moje ulubione zdjęcia.

W przeciągu kilku dni zrobiłam ich za pomocą Lucjana bardzo dużo. Jak na razie mam obiektyw o ogniskowej zmiennej 18-55mm, ponieważ bardziej opłacało się kupić body aparatu wraz z obiektywem (różnica wynosiła 200zł, a sam nowy obiektyw kosztuje od 300 do 400zł!).

Dlaczego nazywam moją lustrzankę moim chłopakiem?

Bardzo przywiązuję się do ludzi oraz przedmiotów materialnych. Niestety niektórzy ludzie nie byli wobec mnie fair i sytuacje, w których odrzucali mnie jakbym była jakąś lalką sprawiły, że mam teraz kłopoty z zaufaniem oraz nieśmiałością.

Dlatego też często przywiązuje się do przedmiotów materialnych. Głównie są to przedmioty, z których korzystam najczęściej (np.komputer), ponieważ dzięki nim mogę pracować i się uczyć. Takie przedmioty mnie nie zdradzą, nie obrażą, nie będą się do mnie nie odzywać przez miesiąc i nie wyjawią moich sekretów bez pozwolenia.

A jeśli się popsują… cóż – złośliwość rzeczy martwych albo starość 🙂

Takim przedmiotom bardzo często nadaję imiona.

Nie jestem pewna czy robię tak, bo odczuwam taką potrzebę, czy też ktoś potajemnie podrzuca mi żelki z colą. W każdym razie, moją lustrzankę nazwałam Lucjan. W chwili, kiedy po raz pierwszy trzymałam Lucjana w łapkach (zboczone myśli odejdźcie!) od razu wiedziałam, że będę z nim często pracować.

A dlaczego Lucjan? A nie Lucyna?

Tutaj wchodzą w grę kwestie językowe 🙂 Spójrzmy na krótkie porównanie:

ten CANON

ta LUSTRZANKA

ten APARAT

Zanim jednak przyjechała do mnie przesyłka z Lucjanem, częściej mówiłam „mój Canon 600D”. Na początku nazwałam moją lustrzankę Lucyna, bo było mi głupio, że na moją LUSTRZANKĘ mówię TEN APARAT. Potem i tak przechrzciłam Lucynę na Lucjana, bo łatwiej mi jakoś jest pracować z chłopakiem 😉

P.S. Które zdjęcie najbardziej Ci się podoba? 🙂

  • Nika_xx

    Fajne jest to z ksiazkami 😀 Niby zwykle zdjecia a jednak… C: