Dlaczego języki obce to nie tylko języki obce?

Hej wszystkim, z tej strony Keitah! Ostatnio po głowie chodziła mi jedna kwestia związana z postrzeganiem ludzi, którzy uczą się wielu języków obcych. Mam wrażenie, że wszyscy zawsze skupiają się tylko na tym fakcie, że ktoś uczy się języków obcych, a zapominają, że ta osoba ma również inne hobby, inne zainteresowania. Gdy taka sytuacja zdarzy się raz, drugi, a może nawet i trzeci to wszystko jest jeszcze okej, ale jeśli taka sytuacja jest po raz 100 to można się już zdenerwować…

Dlatego też dzisiaj chcę opowiedzieć o tym, dlaczego języki obce to nie tylko języki obce. Na ten temat nagrałam filmik, ale chciałabym kilka rzeczy dopowiedzieć.

Dlaczego języki obce to nie tylko języki obce?

Teraz można by powiedzieć tekst w stylu, że języki obce są nieobce (tak jak w sloganie wydawnictwa Lingo), ale nie o to mi tutaj chodzi. Mam wrażenie, że języki obce i wszystko to, co się z nimi wiąże to dość małe kółko, w którym są tylko określone rzeczy – kultura, podręczniki, książki w językach obcych, podróże, sposoby nauki, notatki. Wymieniłam większość. Nigdzie jednak nie spotkałam powiązania ze sportem, makijażem, ubiorem, tańcem. Nie spotkałam tego, jeśli nie wiązało się to z tradycją danego kraju (np. taniec w kulturze hinduskiej).

Dlaczego języki obce wiążą się z makijażem?

Dlaczego to się moim zdaniem wiąże? Ponieważ pomaga to w efektywnej nauce języków obcych. Jeśli w makijażu czujesz się dobrze to pośrednio Twój dobry nastrój wpłynie na efektywną naukę języka obcego. Jeśli sport poprawia Twój nastrój to poprzez regularne uprawianie sportu lepiej będzie Ci się uczyło języków obcych.

Twój dobry nastrój i zadowolenie z życia, które spowodowane jest pasjami niekoniecznie związanymi z nauką języków obcych jest najważniejsze. To ono pozwala znaleźć równowagę, ale i też zamiennik, gdy na chwilę masz dość tej nauki. (Czasami zdarzają się takie chwile i jeśli nauka języków obcych to Twoja jedyna pasja, a coś nagle przestanie wychodzić to smutek i „zawał serca” jest… niepolecany).

Jaki z tego morał?

Warto mieć pasje i je rozwijać. Warto się dobrze czuć. I to tyle. To jest recepta na sukces w nauce języków obcych. Nie jest to wcale stres, gnębienie czy też ciągłe szkalowanie tak, jak to się robi często w szkole. Strategią na sukces jest dobre samopoczucie – to ono pozwoli rozwinąć skrzydła na tyle, by nauka szła szybko i przyjemnie. Nawet jeśli nie będzie nam szło tak, jakbyśmy chcieli to i tak nauka, gdy czujemy się dobrze jest o wiele przyjemniejsza niż wtedy, gdy mamy doła.

Serio – po tym, co się u mnie ostatnio działo wiem, co mówię 🙂


Moi drodzy, to byłoby na tyle w tym poście 🙂 Cieszę się, że już wróciłam do nagrywania! Nie mogę się tylko doczekać, aż będę miała mój laptop, by nagrywać lustrzanką 🙂 To dość skomplikowane, dlaczego nagrywam za pomocą laptopa, ale może kiedyś zrobię o tym filmik? Albo post? 😉

W każdym razie, dziękuję za przeczytanie tego postu i życzę miłego dnia! 🙂

Do następnego postu!

Może Ci się również spodobać: