Po tak długiej przerwie w pisaniu nie wiem nawet od czego zacząć… Od przeprosin? Czy też od podzielenia się tym wszystkim, co działo się ostatnio w moim życiu?

Zaczniemy chyba jednak od pozytywnych rzeczy 🙂

Od mojego ostatniego postu wiele się u mnie zmieniło. To wszystko tak naprawdę za sprawą pewnej osoby, która namieszała dość sporo w ostatnim czasie. Mowa tutaj o pewnym wysokim szatynie z piwnymi oczami, którego zdjęcia niestety nie mogę tutaj opublikować. Tak, jest to początek historii miłosnej, więc jeśli nie chcesz wymiotować tęczą, lepiej nie czytaj 😀

Tego chłopaka znałam przez ponad rok. Pierwszego dnia szkoły zwróciłam na niego szczególną uwagę – cóż, chłopak wygląda według mnie jak Kris (Wu Yifan; były członek zespołu EXO) tylko z odrobinę szerszą szczęką. Na pierwszej lekcji EDB na prośbę nauczyciela niósł mnie on na rękach po całym korytarzu, co skończyło się napadem pisków z mojej strony, gdy tylko wróciłam do domu…

I na tym niestety się skończyło. Nie próbowałam go zdobyć jak niektórzy mogliby sądzić, że zrobię (to nie w moim stylu), więc żyłam swoim życiem dalej i czas mijał mi bardzo szybko… Miałam wzloty i upadki, różne problemy na tle osobistym, na tle zawodowym (mam tu na myśli YouTube), ale jakoś udało mi się iść do przodu dzięki wspaniałym ludziom, którzy mnie otaczają, piszą i wspierają ciepłymi słowami.

Rok później zdarzyło się coś dziwnego

A raczej nie tyle dziwnego, co niespotykanego. Było pewne październikowe popołudnie i szykowałam sprzęt fotograficzny na spotkanie z Panem Bronisławem Cieślakiem, na którym miałam to robić zdjęcia. Nagle dostałam jednak wiadomość. Tak – to od niego. Zdziwiłam się, ale odpisałam i jakoś tak wyszło, że od tamtej pory rozmawialiśmy ze sobą dzień w dzień. Najpierw na Facebook’u, potem na Skype ponad 10h dziennie… I wiadomo jak to się wszystko skończyło… 😀

Może i nie powinnam dzielić się tak prywatnymi sprawami sercowymi, ale efektem końcowym, chcę się podzielić nade wszystko.

JMiłość Keitahestem nareszcie szczęśliwa.

Moja radość zaczęła się dzień po moich 17 urodzinach (czyli 31 października, w Halloween), bo wtedy zaczęłam tak jakby żyć od nowa. Dzięki drugiej połówce mam siłę na rozwijanie swoich pasji, na naukę tego, co już wcześniej zaczęłam i również nowych rzeczy, na które wcześniej nie zwracałam zbytnio uwagi (kulinaria, różne tricki urodowe…). Zaczęłam też walczyć ze swoimi słabościami (lęki, choroba…) oraz napadami złości, które teraz są już u mnie coraz rzadziej.

Dzięki temu chłopakowi każdego dnia staram się stawać coraz lepszą osobą, nie tylko dla siebie, dla niego, ale również i dla Was. Nie chcę już zaniedbywać swojego kanału przez szkołę czy też przez dołki, które kopią pode mną uczniowie, a czasami i nauczyciele. Mam tego dość i chcę wreszcie coś publikować. Gdy przygotowywałam filmik dla wydawnictwa EDGARD poczułam ulgę, że nareszcie mogę coś nagrać i zmontować. Brakowało mi tego. Gdy zobaczyłam oceny, moje serduszko pełne było szczęścia, ulgi i… wzruszenia.

Jaki więc z tego wniosek?

Jest początek roku 2017. Chciałabym Wam wszystkim życzyć  byście znaleźli powód, dla którego warto się rozwijać. Niech będzie to coś, co będzie działało przez cały rok, a nie tylko przez pierwszy tydzień stycznia 🙂

Niech będzie to miłość (trzymam kciuki, by szczęśliwa!) a może też pewien cel, do którego dotrzemy razem nawet i po trupach.

Nawet jeśli w przyszłym roku miłość przeminie (oby jednak nie!), a cel zostanie wypełniony to zawsze pozostanie w nas cząstka tego, czego się nauczyliśmy. To nie zginie, więc myślę, że warto 😉

Więc jak? Wchodzimy razem w Nowy 2017 rok? 😛