Happy Boys i Beauty Boys, czyli dramy japońskie i sexy Azjaci

Rzadko oglądam dramy. Serio! Zawsze znajduję sobie wymówkę, że wolę robić coś bardziej kreatywnego albo wykręcam się mówiąc, że nie mam czasu. Kiedyś miałam jeszcze kłopot z wysiedzeniem na tyłku 5 minut, ale z wiekiem mi przeszło.

Problem tylko w tym, że te wymówki były nieuzasadnione.

Mam czas na oglądanie, bo przecież katuję się filmami Bollywood, bajkami i serialami 🙂 Ostatnio polecono mi stronę (viewster.com), na której zaczęłam oglądać anime oraz dramy. Wyboru zbyt wielkiego może i nie ma, ale jak dla osoby tak niezdecydowanej jak ja wyszło to nawet na zdrowie. Jak do tej pory obejrzałam 2 dramy japońskie oraz anime. I co najważniejsze – wróciła mi chęć do nauki tego pięknego języka.

Dzisiejszy post miał być jednak nie o tym.

Przez bardzo długi czas nie oglądałam dram japońskich (wcześniej też za nimi jakoś nie przepadałam), ale skoro wreszcie wzięłam się w garść i usiadłam na tyłku przed komputerem (jednocześnie odrabiając zadanie domowe z matmy, ale to inna kwestia) to muszę się chyba podzielić wrażeniami i postanowieniami na nowy rok szkolny w sprawie oglądania dram, prawda? 😉

P.S. Nie ma spoilerów. Jest tylko piosenka disco-polo.

Okej, jakie dramy japońskie więc obejrzałam? Najpierw Beauty Boys Celebrity, a następnie zaczęłam Happy Boys. Co te dwie dramy łączy? Seksowni Japończycy, którzy troszczą się o kobiety i biegają dookoła nich jak nakręceni. Nie robią tego aby z nimi flirtować czy pójść do łóżka – chcą po prostu by były szczęśliwe.

Brzmi odrobinę zbyt pięknie? Albo odrobinę strasznie?

Spokojnie, te dramy są produkowane w stylu gier otome, czyli w duchu zasady „wszyscy Cię i tak pokochają, ale wybierz sobie jednego chłopca, który jest w Twoim typie”. Każde dwa odcinki poświęcone są jednemu chłopakowi, ale wybrany jest też jeden „najbardziej główny” bohater.

Pierwsza drama jest o tzw. Beauty Boys, którzy pracują w salonie kosmetycznym Celebrity.

Do Celebrity nie można wejść ot tak po prostu i się zapisać. Trzeba dostać specjalne zaproszenie, a następnie przejść sesję kosmetyczno-terapeutyczną. Potem dopiero wybierany jest jeden z trzech głównych stylistów, który zamienia bohaterkę w najpiękniejszą kobietę na Ziemi.

Happy Boys

Happy Boys jest to drama o… lokajach.

Podejrzewam, że nie tylko ja mam już takie spaczenie, że od razu po usłyszeniu lub przeczytaniu tego słowa myślę o Sebastianie z Kuroshitsuji 🙂

W każdym razie, w tej dramie podobnie jak w poprzedniej jest 5 chłopców oraz główny prowadzący, który wygląda (jak na mój gust) jak dziecko Suzuki-sana z mangi Junjou Romantica i Sebastiana z Kuroshitsuji. Koordynuje on placówką, w której rozgrywa się akcja dramy oraz uczy trójkę nowych shitsuji (z jap. lokaj) jak dobrze wykonywać pracę lokaja.

Nie chcę tutaj robić spoilerów (co już wspomniałam), ale te dramy (a dokładniej aktorów) można opisać w pięciu słowach – Oh My God! So Kakkoi~! 😀

Co ciekawe, Japończycy nigdy wcześniej nie byli w moim typie.

Nie chcę nikogo urazić, ale Azjaci z Kraju Kwitnącej Wiśni przypominali mi kiedyś… małpy. Ich fryzury wyglądały jakby były z sierści, a do tego dołożyły się jeszcze zęby (bardzo często krzywe). Dlatego też nie interesowałam się kinematografią japońską. Biedna ja… 🙁

Aż do chwili, kiedy obejrzałam te dramy.

Chłopcy wyglądali… byli… – po prostu cudni! Teraz najchętniej napisałabym coś w stylu „fsfszfzsdjzdjsagdjzsbfjszfg” aby rozładować emocje, ale wolę mieć zaciesz jeszcze odrobinkę dłużej 😀

Podczas oglądania dram porównywałam aktorów do różnych zwierzątek, kabareciarzy polskich, mojej rodziny i tak ogólnie dziwiłam się, że na świecie wszyscy tacy podobni. Dlatego też z każdej dramy wybrałam jednego bohatera i opisałam co mi leży na sercu.

Zacznijmy od dramy Happy Boys i aktora Kato Keisuke.

Nie przypominał mi nikogo znanego w Polsce, ale dałabym sobie rękę uciąć, że skądś go znałam. Gdy przeszukałam Google Grafika z jego zdjęciami wszystkie wątpliwości się rozwiały – grał głównego bohatera w serii filmów Takumi-kun. A przynajmniej w pierwszej części.

Kato Keisuke

Stąd też wziął się tekst, który wstawiłam na Facebooka wraz ze zdjęciem aktora:

Ten moment, kiedy oglądasz dramę i podoba Ci się aktor, a gdy go wygooglujesz okazuje się, że grał w filmie yaoi i całował chłopaka…

Niestety, nie byłam do końca pewna czy on faktycznie całował się z drugim chłopakiem. Wiadome jest przecież, że aktorzy bardzo często „oszukują” i całują się obok ust. Obejrzałam jednak film z przyjaciółką (czyli babski wieczorek z yaoi do poduszki), a sceny całuśne oglądałyśmy po kilka razy.

Niestety – ani śladu fałszu… 

Cóż – trzeba żyć i fangirlować dalej. I dalej opowiadać o Japończykach z dram Happy Boys oraz Beauty Boys Celebrity 🙂

Zna ktoś kabaret Limo?

Kabaret 31 grudnia 2014r. zakończył swoją działalność, ale nadal są powszechnie znani. Jeden z członków kabaretu, a dokładniej Szymon Jachimek ma swoją japońską wersję, a przynajmniej moim zdaniem takową posiada.

Podejrzewam jednak, że sporo osób nie wie dokładnie, o którego człowieka mi chodzi. Spokojnie, to normalne. Zazwyczaj zna się tylko nazwę kabaretu. Myślę jednak, że po tej piosence nie będzie już wątpliwości.

Nie odpowiadam tylko za spaczony umysł po obejrzeniu tego teledysku 😉

Już wiadomo o kogo chodzi? 🙂

W każdym razie, Mariush ma swoją japońską wersję, którą jest aktor Mayama Akihiro. W dramie Beauty Boys Celebrity zagrał jednego z głównych stylistów o imieniu Kei.

 

Może nie dla wszystkich te dwie osoby wyglądają podobnie

Jak dla mnie Szymon Jachimek i Mayama Akihiro mają bardzo podobny (jak i nie identyczny) profil. Gdy oglądałam dramę, ciągle myślałam, że jest to nasz polski artysta kabaretowy! Ale jednak nie, jest to uroczy Japończyk z pięknymi paczałkami 🙂

Dlaczego wyglądają podobnie?

Nie jestem mistrzynią opisywania ludzi, ale jak dla mnie mają podobny nos, uszy, ułożenie oczu oraz kości policzkowe (na tych zdjęciach wygląda to tak, jakby Mariush miał szerszą twarz od Mayamy Akihito, ale tak nie jest) .

Ostatnia część na dzisiaj, czyli jakie mam postanowienia na nowy rok szkolny?

Rok szkolny zaczął się już prawie dwa tygodnie temu, ale postanowienia zaczęłam realizować dopiero od tego poniedziałku. Jest ich dość sporo, aczkolwiek większość z nich dotyczy języków obcych. Znalazły się jednak dwa postanowienia związane z dramami i anime:

  1. Obejrzeć w ciągu roku co najmniej 5 dram
  2. Obejrzeć co najmniej 10 anime

Z tymi postanowieniami łączy się też jedno związane z japońskim – podszkolić ten język. Sporo rozumiem i często nie muszę patrzeć na napisy, ale byłabym o wiele bardziej z siebie zadowolona, gdyby częstotliwość patrzenia na napisy zmalała do zera…

W każdym razie – ilości może i są dość niskie, ale zapewne i tak obejrzę więcej niż podałam 😀

Na koniec chciałabym tylko prosić o radę: jaką dramę powinnam obejrzeć i dlaczego? Może to być drama z jakiegokolwiek kraju (np. japońska, tajwańska lub koreańska), a może nawet i serial…? Lub anime…?

Odpowiedzią podziel się w komentarzu 😉

I z góry dziękuję 🙂