Jak nie bać się nauki języków obcych? 

Strach przed nauką języków obcych Keitah

Bać można się wszystkiego. Zwierząt, ludzi, sytuacji bądź też pozornie prostych czynności. Dzisiaj więc chciałabym napisać krótko o tym, jak nie bać się nauki języków obcych 🙂

Jak nie bać się nauki języka obcego?

Przepis na strach

Po pierwsze musisz uświadomić sobie (bądź przynajmniej spróbować), dlaczego boisz się tej nauki. Czy jest to strach przed porażką, strach przed zobowiązaniem czy może coś innego?

Jeśli już masz odpowiedź na to, spróbuj stworzyć sobie jak najlepsze środowisko do nauki. Przez środowisko mam na myśli Twoje otoczenie, które sprawi, że będziesz się czuć pewniej. Może być to na przykład poprzez dodanie zwykłej rośliny w doniczce, do której będziesz się uśmiechać w chwilach strachu i zwątpienia w siebie.

Być może do Twojej nauki będziesz potrzebować kogoś, kto będzie przy Tobie w tej pozornie stresujące sytuacji. Może to być ktoś, komu ufasz i kto zadba o Ciebie, gdy w trakcie stwierdzisz „nie, nie dam jednak rady”. Taka osoba ma zadbać o Twój komfort psychiczny oraz o Twoje bezpieczeństwo przy nauce (bo to bardzo niebezpieczna czynność!)

Po co ja to piszę?

Możesz teraz sobie pomyśleć coś w stylu „hej, po co ona to pisze?” albo „jak niby można bać się nauki języków obcych?”. Tak jak stwierdziłam na samym początku postu, bać można się wszystkiego. Ten post zainspirowany jest tym, co przydarzyło mi się ostatnio i co odrobinę zmieniło moje postrzeganie strachu.

Robiłam prostą dla mnie czynność – nagrywałam filmik. W pewnym momencie poczułam jednak ból. Nie był duży, ale na tyle nieprzyjemny, by nie być w stanie o niczym innym myśleć. Okazało się, że poraził mnie prąd.

Pozornie prosta czynność, która mogła skończyć się tragedią. Dlatego też doskonale rozumiem osoby, które chcą robić coś, na czym im zależy, ale się tego boją. Miałam przecież analogiczną sytuację.

Kto mi pomógł i jak?

Moi rodzice, mój chłopak i informatyk. Mama przyszła do mnie, gdy następnym razem nagrywałam filmik i mimo niezbyt interesującego tematu wspierała mnie sama swoją obecnością. W połowie przerwałam filmik i stwierdziłam, że nie dam rady, na co dostałam prostą odpowiedź „nie przestawaj, idzie Ci dobrze, jestem tutaj”.

Filmik skończyłam i byłam zadowolona z efektu końcowego.

Mój chłopak  przykleił na moim biurku naklejkę z koślawym napisem „kocham”.

Od tamtej pory nie boję się przebywać w pobliżu komputera i mikrofonu.

Informatyk zbadał całą sprawę i powiedział co muszę zrobić, by taka sytuacja się już nigdy nie zdążyła.

Jedynym rozsądnym wyjściem na moje możliwości finansowe i mieszkaniowe było kupno słuchawek bezprzewodowych, które nie tworzyły by obwodu, które swoje ujście energii ma w moim ciele.

Tata pojechał że mną po moje wymarzone słuchawki.

Udało się wygospodarować trochę pieniędzy na dobry sprzęt, który tani nie był, ale przyda mi się nie tylko do nagrywania, ale i edytowania z racji na świetną jakość dźwięku.

Historia niezwiązana bezpośrednio z językami obcymi, ale wyjaśnia doskonale dlaczego strach może paraliżować przed robieniem czegoś, co się chce bądź na co ma się ochotę.

Mam nadzieję, że post w czymś pomógł, podobnie jak filmik, który nagrałam jako odpowiedź do komentarza Kingi 🙂 Otrzymałam go pod filmikiem z przerwą w nauce języków obcych.

Do następnego postu oraz filmiku 🙂

P.S Na szczęście jedynym skutkiem całej mojej styczności z prądem była migrena nasilająca się, gdy przebywałam w pobliżu urządzeń elektrycznych. Na szczęście po jakiś sześciu godzinach przeszło i byłam w stanie już w miarę normalnie funkcjonować.