Kłopoty z organizacją, czyli co? gdzie? jak?


Dawno mnie nie było, prawda?

Ten wpis może nie będzie o języku koreańskim, ale jeśli tak jak ja masz problem z organizacją czasu i celów, a nauka jest Twoją zmorą (mimo że chcesz się uczyć) to może moje spostrzeżenia z ostatnich tygodni podsuną Ci kilka kwestii, które warto przemyśleć 🙂

Moje życie po powrocie z wymiany bardzo się zmieniło. „Bardzo”, a przynajmniej jak dla mnie te zmiany są ogromne. Cóż, zaczęłam się uczyć nowego języka azjatyckiego, dowiedziałam się dlaczego mam kłopoty z koncentracją i… ech! Co by nie powiedzieć, zdarzyło się mnóstwo rzeczy, które spowodowały, że nie mogłam poświęcić nawet 10 minut by napisać choć 10 linijek tekstu.

Nowy język obcy

hindi kłopoty z motywacją

Okej, od czego by tu zacząć? Może od nowego języka obcego, którego zaczęłam się uczyć i to przez przypadek. Teraz uważam to za błąd, bo mimo sprzyjających okoliczności powinnam powiedzieć „koniec” i więcej czasu poświęcić na języki, które wymienione są w moim opisie.

Ale… kto by nie skorzystał z darmowych lekcji z native speakerem języka hindi? 🙂 Z tą myślą w głowie poszłam na pierwsze zajęcia, które załatwiła mi nauczycielka od polskiego, która w zeszłym roku była moją wychowawczynią. Może to głupie, ale pewnego dnia przyznałam się mojej byłej wychowawczyni, że dla mnie najpiękniejszym językiem jest język hindi. Rozmowa była akurat o językach obcych i o tym, że język niemiecki jest trudny, więc moje stwierdzenie nie obraziło nikogo, a przez mój nadmierny ekshibicjonizm okazało się, że moja nauczycielka uczy Hindusa, który mieszka w mojej okolicy.

W ten właśnie sposób zaczęłam się uczyć tego języka, który… cóż, jest dość trudny. A przynajmniej początki są trudne, bo muszę się znowu uczyć innego pisma oraz wymowy (niestety oglądanie filmów hinduskich przez ponad 10 lat nic a nic nie pomogło). Na szczęście gramatyka nie wydaje mi się aż tak trudna (jak na razie kartkowałam tylko podręcznik, więc moje zdanie na ten temat może się jeszcze zmienić).

Aby się jednak tego nauczyć, spędzam dość sporu czasu ślęcząc nad podręcznikiem, a jak sobie pomyślę ile w tym czasie nauczyłabym się słówek z innych języków (prostszych dla mnie) to zaczyna mnie głowa boleć 🙁

Jaki więc z tego wniosek?

Nie zaczynaj się uczyć wielu języków naraz nieważne jak bardzo kochasz język, którego chcesz się uczyć. Jeśli się nudzisz i potrzebujesz nowego wyzwania to zacznij się uczyć np. 18-wiecznej gwary angielskiej (przydaje się przy Assasin’s Creed: Syndicate) bądź też… nazw dziwnych zwierząt w różnych językach (jak dla mnie ulubionym zwierzęciem jest dziobak i dlatego często sprawdzam jak powiedzieć to słowo w różnych językach 🙂 ).

Przygodę z nowym językiem zacznij dopiero wtedy, gdy czujesz, że języki których się uczysz od jakiegoś czasu znasz na takim poziomie, że bez problemu czytasz książki, gazety i artykuły, oglądasz filmy, seriale i vlogi…

W innym przypadku nie ma to sensu. Znaczy… nie ma sensu jeśli po prostu lubisz się uczyć języków obcych.  Jeśli masz nad sobą „przymus”, który skłania Cię do tej nauki np. wyjazd w poszukiwaniu pracy do innego kraju to zrób dla mnie jedną rzecz – szanownie nie przyjmuj tej rady do wiadomości.

Jeśli człowiek wie, że musi się nauczyć danego języka to zrobi wszystko by się go nauczyć (chyba, że ktoś jest leniem, ale skoro to czytasz to podejrzewam, że nim nie jesteś 😉 ).

Nowe hobby

gry kłopoty z motywacją

Ostatnio zainteresowałam się czymś nowym, a dokładniej grami. Zaczęłam grać prawie non stop i dlatego moja nauka języków obcych (zresztą nie tylko ona) „odrobinę” ucierpiała. Musiałam w końcu wymyśleć kilka sposobów jak kontrolować czas, by starczyło na inne obowiązki i przyjemności. Jak na razie swoich tajemnych sposobów nie zdradzę, bo zrobię to w jednym z filmików, które zaczną się pojawiać po nowym roku.

Kiedyś pisałam, że nie lubię grać i średnio mnie gry interesują. Jakoś tak wyszło, że chęć zemsty na chłopaku, który stwierdził, że jestem zbyt „delikatna” na to by grać w Assasina i Wiedźmina mnie zmobilizowała, by pokazać mu, że nie ma racji. Wiem, że powód może nie jest najlepszy, ale uwierzcie mi – frajdy przy graniu mam co nie miara! 😀

Nie wiem tylko, czemu ten człek, który mnie obraził stwierdził, że te gry są bardzo krwawe o.O Czy on o grze „The Evil Within” nie słyszał? (dla niezainteresowanych grami: bardzo krwawa gra, w której biega się po „szpitalu psychiatrycznym” jako detektyw).

Jaki z tego wniosek?

Naucz się gospodarować swoim czasem. Do tego przydatnych jest kilka ważnych informacji, bo bez nich trudno będzie Ci się zorganizować. Mi ten „proces” długo zajął (Szczerze? Ponad rok), ale teraz mam mnóstwo sił do pracy i do nauki. Cóż, wiele zawdzięczam moim widzom i czytelnikom, bo bez Was (czyli bez Ciebie i wielu innych wspaniałych ludzi) tej siły bym nie miała.

Zacznijmy jednak od początku z procesem organizacji – czego trzeba się o sobie dowiedzieć, by go dokonać? (wg systemu, który mi pomógł)

  • Jaki cel chciałabym osiągnąć?
  • Jaki jest mój styl uczenia się? (wbrew pozorom styl uczenia wpływa też na codzienne funkcjonowanie)
  • Dlaczego nie chcę/ nie mogę wykonywać rzeczy do zrobienia?
  • Czy jestem leniem?
  • Czy mam kłopoty z pamięcią krótkotrwałą?

Ja przez cały rok uczyłam się pracy z samą sobą.

Uczyłam się, bo było mi to potrzebne do prowadzenia bloga i kanału. Wyszło jak wyszło, tj. rzadko pisałam i rzadko kręciłam filmiki. Wiedziałam, że mam określony temat do napisania bądź też nagrania, ale nie nagrywałam, bo nie miałam określonej listy co mam zrobić. Gdy już taką listę zrobiłam, to nie miałam powodu by wykonać rzeczy napisane na niej, bo wszystkie nie miały porządnego początku listy, czyli w moim wypadku „usiądź na tyłku”.

Wbrew pozorom proste zdanie, ale ile możliwości otwiera! Wnioskuję to z tego, że jeśli usiądę przy biurku to mogę skorzystać z komputera, więc mogę poszukać i sprawdzić informacje, które chcę przekazać. Jeśli usiądę przy stoliku to mam zeszyt i mogę zrobić plan celi długotrwałych. Jeśli usiądę na krześle z komórką to mogę zrobić listę obowiązków do zrobienia w najbliższym czasie, które w efekcie przybliżą mnie do wykonania celu długotrwałego.

Mam kłopoty z koncentracją, więc taki początek każdej listy zadań związanych z kanałem lub blogiem mi pomaga. Uświadomiłam sobie to poprzez aplikacje na telefon, z których obecnie korzystam na co dzień (P.S. nie jest to wpis sponsorowany ^^”):

  • Raise The Bar
  • SplenDO
  • Writeometer

Dzięki Raise The Bar rozkładam na czynniki pierwsze zadania, które muszę wykonać w najbliższym czasie. Aplikacja SplenDO przypomina mi o tych zadaniach, które nie wymagają ode mnie dłuższego zastanowienia (np. wypij wodę, odstaw colę), a dzisiejszy post piszę dzięki aplikacji Writeometer.

Jak dla mnie same dogodne warunki, aby pisać i tworzyć coś nowego. Zwłaszcza, że ostatnio dowiedziałam się jednej bardzo ważnej rzeczy o sobie, dzięki której odpowiedzi na powyższe pytania nasunęły się same. Ta informacja wyjaśniła mi też, dlaczego mam kłopoty z koncentracją.

Okazało się, że jestem… kinestetykiem.

Zabawne, że odkryłam to tak późno, ale w obowiązkowych testach z poprzednich lat zawsze wychodziło mi, że jestem wzrokowcem. Sprawdzałam wyniki za pomocą kilku testów – w ostatnim czasie zawsze wychodziło mi, że jestem „ruchowcem”. Z jednej strony świetnie, z drugiej strony fatalnie… 🙁

Dlaczego fatalnie? Bo nie mogę ćwiczyć na WFie i ogólnie powinnam uważać na to jak i co ćwiczę. No i poza tym czeka mnie długa droga w nauce znaczków kanji i nie mam zielonego pojęcia jak ich się mam teraz uczyć. Dlaczego świetnie? Bo bycie kinestetykiem podobno jest zaszczytem, ponieważ mało ludzi na świecie jest ruchowcami.

Jaki z tego wniosek?

Gdy się dowiesz jak się uczysz, to łatwiej będzie Ci pokonać kłopoty z organizacją swojego dnia i celów długotrwałych. Poznasz też bliżej siebie, a to pomoże przy wybieraniu optymalnych metod nauki czy też pracy z samym sobą.

Jeśli zastanawia Cię po co zadawać sobie pozostałe pytania, oto krótka ściąga, która to wyjaśni:

  • Jaki cel chciałabym osiągnąć?

Tych celi może być wiele, ale jeśli nie są one sprecyzowane to tak jakby w ogóle ich nie było. Jeśli masz już ustalony cel długotrwały np. „chcę nauczyć się koreańskiego w stopniu komunikatywnym”, zacznij od rozpisania tego celu na czynniki pierwsze tj. co muszę zrobić, aby udało mi się go osiągnąć.

  • Jaki jest mój styl uczenia się?

To wytłumaczyłam już kilka akapitów wyżej 🙂

  • Dlaczego nie chcę/ nie mogę wykonywać rzeczy do zrobienia?

To pytanie można zadać również w inny sposób tj. „co stoi na mojej drodze do osiągnięcia celu?”. Często może to być niewiedza, brak motywacji albo nawet brak czasu (aczkolwiek Polak potrafi, więc na brak czasu zawsze znajdzie się rozwiązanie).

  • Czy jestem leniem?

Ja jestem leniem i wbrew pozorom długo oszukiwałam się, że jest jednak inaczej ^^” Lenie zazwyczaj potrzebują dużo odpoczynku i tak ogólnie niezbyt mogą się przemęczać, więc warto powtarzać cykl nauki i przerw, który trwa TYLE SAMO (nauka nie może być dłuższa od przerwy, więc aby opanować materiał trzeba uczyć się np. 10 minut, a następnie odpoczywać również przez 10 minut). U mnie ten system działa doskonale, aczkolwiek w szkole jest on niemożliwy do zrealizowania.

  • Czy mam kłopoty z pamięcią krótkotrwałą?

Jeśli odpowiedź jest pozytywna to zachęcam Cię do kupna zeszytu bądź też kalendarza albo też pobrania jednej z aplikacji, które podałam wyżej. W ten sposób żadne zadanie czy też obowiązek Ci nie umknie 🙂 Będzie też łatwiej skupić myśli na nauce, bo wtedy nie musisz wysilać się, by zapamiętać coś, co wbrew pozorom po wykonaniu zadania będzie nieaktualne (prosty przykład: nie muszę przez pół dnia skupiać się nad tym, że wieczorem muszę iść kupić chleb).


Rozpisałam się. Nie jestem mistrzem w pisaniu wpisów motywacyjnych, ale jeśli po przeczytaniu tego wpisu masz mętlik w głowie to pozwól, że podsumuję go dla Ciebie – aby skutecznie się uczyć, musisz poznać samego siebie.

Cóż, do następnego wpisu moi drodzy 🙂

P.S. Kto jest jeszcze kinestetykiem? 😀

  • Asia

    Ciesze się, że napisałaś taki post, ponieważ teraz mam dużą motywacje aby zacząć chociaż cokolwiek planować czy zrobić jakąś najmniejszą rzecz. 😉

    • Nie ma sprawy 😀 Cieszę się, że post pomógł 🙂

  • Maja

    Tak właściwie, to nie wiedziałam kim jest kinestetyk, więc poszukałam informacji na ten temat i okazuje się, że również jestem kinestetykiem… także, pionteczka! 🙂

  • Pingback: Przemyślenia po spotkaniach ze sławnymi ludźmi | Motywacja na wyciągnięcie ręki - Keitah()