Czy zastanawiało Cię kiedyś znaczenie słowa „moda”?

Dla większości są to pewnie tylko ubrania, modelki oraz sławni projektanci, ale sytuacja z tym szalenie intrygującym słowem tutaj się nie kończy. Według słownika języka polskiego, „moda” kojarzy się nie tylko z branżą odzieżową, a czymś co jest aktualnie na topie oraz za czym ludzie podążają.

2739d3_4d35817de8214699bed7e7546ff7cdab.jpg_srb_p_189_290_75_22_0.50_1.20_0.00_jpg_srb

Ostatnio wiele czasu spędzałam na czytaniu różnego rodzaju cytatów i złotych myśli.

W pewnym momencie, zmęczona już przeglądaniem niezliczonej ilości stron internetowych, chwyciłam książkę Holly Smale „Geek Girl”. Tam natknęłam się na porównanie mody do nieświeżej ryby. Na początku zrobiłam oczy takie jak pewnie Ty teraz – „że co proszę?” oraz „WTF?!”.

Najlepiej i najprościej byłoby podać kawałek z książki, ale z powodów prawnych tego zrobić nie mogę 😉 Tak w skrócie, tytułowa bohaterka stwierdziła, że podążanie za trendami i moda, to coś niedoścignionego. Im bardziej staramy się dogonić te dwie rzeczy, tym bardziej się od nich oddalamy.

Trafne. I kreatywne. Nie jest to ironia z mojej strony, a stwierdzenie faktu. Spotkałam się z róznymi określeniami dotyczącymi mody, ale ta wersja najbardziej przypadła mi do gustu. Muszę też przyznać, że zastąpi ona moje ównesne motto, które brzmiało „moda to coś co mnie nie interesuje, bo nie lubię naśladować innych”. Nie chodzi tylko o ubrania, ale też o hobby, filmy oraz piosenki – po prostu czuję awersję do niektórych popularnych rzeczy. Jeśli jednak coś mi się spodoba, to mam kaca moralnego z tego powodu przez co najmniej tydzień 🙁

Wracając jednak do tematu podążania z trendami – wiele mówi się oraz czyta o tym, by wybierać tylko te „nowości”, które do nas najbardziej przemawiają. Czytam magazyny modowe, oglądam filmiki na YT i w telewizji, chodzę do sieciówek i coraz częściej mam wrażenie, że tak na prawdę trudno jest uciec od najnowszych trendów! Skoro każde ubranie kupowane w sklepie ma w sobie jakiś element modny to do ucieczki potrzeba na prawdę sporej pewności siebie oraz wiedzy czego tak na prawdę oczekuje się od siebie i od ubrań.

2739d3_23c8e67d3de8477eb8d8232e48b59c1d.jpg_srb_p_630_408_75_22_0.50_1.20_0.00_jpg_srb

Mówiąc (i pisząc szczerze) nie zawsze potrafię odpowiedzieć sobie sama na to pytanie.

Podobnie zresztą jak całkiem spora część ludzi na tym świecie, bo gdyby każdy wiedział czego oczekuje, to co drugi z nas pracowałby jako projektant i nie byłby narażony na modową wpadkę. No chyba, że ocenialiby redaktorzy Onetu, którzy przyczepili się do źle założonej czapeczki na główce księżniczki Charlotty (artykuł przeczytasz tutaj 🙂

Myślę jednak, że mimo pogoni w kierunku najnowszych trendów każdy z nas wybiera co najmniej jeden element, który odzwierciedla nasze wnętrze od zewnątrz.

Może tego nie widać, ale ubrania i dodatki, które wybieram pełnią taką funkcję także i u mnie. Kolor czerwony wyraża pasję i zamiłowanie do tego, co kocham i jest dla mnie ważne. Przypomina mi, że do utrzymania tego, co już osiągnęłam potrzeba sporo energii. Serce natomiast jest przypominajką słów mojego przyjaciela, który stwierdził, że jestem nową wersją Matki Teresy. To dwa elementy odbiły się również na logo Foolproof Outfit, a przynajmniej kolor czerwony 🙂

2739d3_55b4e12b9f8b4bcb9be4d9614c77b5cb.png_srb_p_630_504_75_22_0.50_1.20_0.00_png_srb

Jaki z tego wszystkiego wniosek?

Ryba płynie, moda płynie i ani jednego, ani drugiego za nic nie dogonisz. A nawet jeśli Ci się uda to za chwilę i tak wymkną Ci się one z rąk. Dlatego też zastanów się i wymyśl zestaw pytań, który pozwoli Ci jak najlepiej zagospodarować miejsce w szafie. Zacznij od pytań: „Czego oczekuję od swojego ubioru? By był modny i szykowny czy też wygodny i wyrażał mnie?”.

P.S. Zaraz po tym jak zakończyłam pisanie tego postu, skończyłam też czytać „Geek Girl”. Okazało się, że główna bohaterka ma podobne poglądy do mnie.

Przypadek? 😉