Dzisiejszy filmik jest to wstęp do partykuł.

„Wstęp”, bo w podręcznikach koreańskich pomija się kilka bardzo ważnych aspektów, które ułatwiają naukę. Dlatego też uważa się, że jest to z jednej strony błogosławieństwo nauki języka koreańskiego, a z drugiej przekleństwo.

Dlaczego tak jest i co takiego pomija się w podręcznikach i kursach do nauki koreańskiego?

Zacznijmy od tego,  że większość materiałów dostępnych na rynku jest w języku innym niż polski. Najczęściej jest to język angielski, chociaż dla niektórych łatwiej jest się uczyć koreańskiego poprzez np. hiszpański czy też japoński. Co się z tym wiąże? Kłopoty z rozumieniem. Nie twierdzę, że trzeba znać język w stopniu zaawansowanym, by zrozumieć kurs do nauki języka obcego, ale niektóre kwestie (głównie gramatyczne) są po prostu… tricky.

Przykład?

Subject particle (이/가) oraz topic particle (는/은).  Dopiero po 2 latach nauki koreańskiego zorientowałam się, że mylnie rozumiałam te dwie nazwy. Subject i topic w podstawowym znaczeniu oznaczają temat, ale w zastosowaniu gramatycznym subject oznacza podmiot. Nadal nie rozumiem jak mogłam przez tak długi czas nie połączyć tych dwóch elementów układanki 🙁

Co najgorsze, większość podręczników do nauki koreańskiego naucza języka poprzez wzory typu „A jest B”, „A nie jest B” itp.

Nie byłoby w tym nic złego, gdyby sposób w jaki te wzory są nauczane nie ogłupiał uczących się tego języka!

Komentarze autorów do nowo poznanej zasady gramatycznej są niewystarczające albo tak okrojone, że nauka wydaje się trudna. W podręcznikach brakuje mi też często otoczki językowej (w moim znaczeniu: odpowiadanie na każde pytanie typu „a dlaczego tak jest?”, „a skąd się to wzięło”?, „jakie informacje są przydatne w tym temacie?”) którą staram się tworzyć w filmikach.

Niestety brak dobrego wstępu lub też wcześniej wspomnianej otoczki językowej jest problemem nie tylko kursów do nauki koreańskiego.

Podczas przeglądania podręcznika do łaciny (tak, Twoje oczy dobrze przeczytały :)) również nie znalazłam tego, czego szukałam. Dopiero podczas patrzenia na przykłady zorientowałam się, że czasownik jest na końcu, odmiana przez osoby przypomina język hiszpański, a odmiana przez  przypadki z kolei język niemiecki…

Wróćmy jednak do partykuł koreańskich, ponieważ o łacinie (a dokładniej powodzie, dla którego jestem zmuszona się go uczyć) mogłabym pisać godzinami.

Najważniejszym pomijanym aspektem partykuł koreańskich jest ich podział na grupy.

Po raz pierwszy spotkałam się z tym podziałem w repetytorium do gramatyki koreańskiej dla początkujących „Basic Korean”, a po raz drugi w części gramatycznej rozmówek wydawnictwa Lingea (recenzja tutaj).

2739d3_b4427be2a72645ef9dff9d896597aeeb.jpg_srb_p_630_355_75_22_0.50_1.20_0.00_jpg_srb

Podział na partykuły przypadku oraz partykuły specjalne na pierwszy rzut oka wydaje się niezbyt potrzebny.

Jest on jednak dla samouków jest on dość ważny – pomaga rozróżnić od siebie partykuły, przy których nie ma pewności, kiedy powinno się ich używać. Mam tu na myśli oczywiście partykuły podmiotu oraz tematu (czyli이/가 oraz는/은). Uznane są one za dwie najtrudniejsze partykuły i pisząc szczerze – nie dziwię się.

Nigdzie nie znalazłam satysfakcjonującego porównania tych partykuł, chociaż przemówiło do mnie wytłumaczenie z tej strony. Nie jest to jednak (moim zdaniem oczywiście!) w pełni dobrze zrobiona notatka. Zawiera ona kilka bardzo ważnych aspektów, ale kilku też brakuje.

Podsumowując: autorzy podręczników i kursów do nauki koreańskiego robią z igły widły.

Partykuły koreańskie nie są aż tak trudne jak to się wydaje, wystarczy tylko dobrze uporządkować posiadane informacje 🙂

A Ty co sądzisz o kursach do nauki koreańskiego? 🙂