Rozmówki koreańskie Lingea – recenzja

rozmwki-koreaskie_194063-1Hej wszystkim! 🙂

Jakiś czas temu wpadły w moje łapki „Rozmówki koreańskie” wydawnictwa Lingea. Przeglądałam je dość długo nie tylko pod względem zawartych tam informacji, ale i sposobu ich przedstawienia (a więc składu).

Najpierw wypadałoby zacząć od ogólnych informacji, chociaż nie ma zbyt wiele do opisania, jeśli chodzi o te rozmówki. Jest to publikacja opracowana przez zespół wydawnictwa Lingea, więc brak tutaj jednego autora. Pierwsze wydanie zostało opublikowane w 2013 roku.

Zacznijmy od omówienia zwrotów i wyrażeń.

Mam wrażenie, że jest to pomieszanie z poplątaniem. Najbardziej honoryfikatywne zwroty przetłumaczone są jak w języku dla przyjaciela oraz odwrotnie. Nie we wszystkich przykładach tak jest, ale w niektórych jest to widoczne. Wprowadza to zamęt.

Nie jestem w stanie stwierdzić czy wszystkie zwroty są poprawne, bo posługuję się koreańskim na poziomie podstawowym. Radziłabym jednak nie ufać rozmówkom (nie tylko publikacjom z wydawnictwa Lingea). Powód jest dość prosty –  bez znajomości gramatyki można użyć np. zły stopień honoryfikatywność i kogoś obrazić. Lepiej moim zdaniem założyć konto na Twitterze i zapisać się na słówka dnia, gdzie zazwyczaj podawane są też przykłady zdań.

Teraz czas na omówienie słownictwa.

Dzięki tej książce można nauczyć się słówek takich jak oprawka żarówki, przełącznik wycieraczek, tłumik wydechowy itp. A więc wszystko to co potrzebne na co dzień 😉 Przyznaję, trochę się nabijam, ale szczerze mówiąc nigdy nie wiadomo, kiedy tego typu słówka się przydadzą. A te rozmówki przedstawiają ich na prawdę sporo.

Jedyne co mnie na początku zdegustowało, a dopiero potem zdziwiło, gdy sprawdziłam tą samą rzecz w innych rozdziałach jest dziwny skład niektórych części ze słownictwem. Zazwyczaj każde zdanie i słówko posiada romanizację, ale niektóre części w rozdziale tego nie posiadają. Albo nie zrozumiałam inwencji twórczej, albo ktoś szanownie „poleciał po bandzie”.

Teraz część bardziej ciekawsza – jak korzystać z książki, do której nie ma się zaufania?

Odpowiedź jest banalna – nie można jej po prostu wierzyć w 100%. Każdej książce nie należy zresztą wierzyć. Pisałam o tym w recenzji podręcznika „Język koreański cz. 1”.

Mimo tego, warto jednak kupić te rozmówki z dwóch powodów – posiadają one słownik (i to dosyć dobrze rozbudowany) oraz są jedyną jak na razie taką publikacją na polskim rynku. A więc jeśli jest się na prawdę skupionym na nauce języka koreańskiego, to można kupić te rozmówki i starać nauczyć się z nich jak najwięcej 🙂

Podobnie jest zresztą z wszystkimi publikacjami na temat nauki koreańskiego w języku polskim. Koszt zakupu wszystkich książek i fiszek powinien zmieścić się w 200 zł, a więc nie jest to moim zdaniem dużo jak na początek nauki 🙂

A Ty co sądzisz o tych rozmówkach? 🙂