Sposób na zmartwienia, czyli zakupy. Co takiego kupiłam?

Keitah się śmieje

No dobrze. Zakupy podobno lubią wszyscy. Co ciekawe, niektórzy lubią je aż do tego stopnia, że jest to dla nich idealny sposób na zmartwienia. Ja jestem taką osobą i dlatego też przez ostatnie kilka tygodni, które były dla mnie dość trudne pod względem zdrowotnym i psychicznym kompletowałam rzeczy, które były mi potrzebne i których mi brakowało. Dzisiaj chcę się podzielić tym, co kupiłam w ostatnim czasie (czyli przez ostatnie kilka tygodni) oraz przy tym chciałabym podzielić się z Wami moją krótką historię życiową na temat zakupów 🙂 Miłego czytania!

Sposób na zmartwienia

Czyli zakupy. Czyli zakupy ubrań, butów oraz książek. Najbardziej książek, ale akurat potrzebowałam nowe ubrania na wydarzenie, które miało być dla mnie bardzo ważne. Nie pojechałam jednak, bo się rozchorowałam (tak, to ta historia, którą udostępniłam na moim Fanpage’u). Miałam jechać na SeeBloggers, czyli jedną z największych imprez dla bloggerów i vloggerów w Polsce. Nie udało się, bo choroba lokomocyjna, która pojawiła się ponownie po kilku latach 🙁

Co kupiłam?

Żakiety

Wracając jednak do ubrań – musiałam mieć rzeczy odrobinę bardziej eleganckie. Postawiłam więc na żakiety, bo to taka część garderoby, która z jednej strony jest bardzo uniwersalna i niezobowiązująca (chciałam połączyć swobodę i elegancję, bo w końcu nie chciałam osiągnąć efektu starej maleńkiej).

żakiet

Żakiety wybrałam akurat w takich kolorach, wzorach i krojach, ponieważ były one moim marzeniem już od dawna. Żółty żakiet chodził za mną od początku sezonu, ale dopiero niedawno udało mi się go kupić. Marynarka w paski jest urocza i bardzo wygodna. Jest z odrobinę grubszego materiału niż żakiet żółty, ale nadal jest bardzo przewiewny i idealny na lato.

Jeansy

Potrzebowałam też nowe jeansy. Ostatnio moja waga bardzo się waha (głównie przez rehabilitację oraz *ekhem* problemy żywieniowe) i dlatego większość moich spodni wygląda na mnie ostatnio jak worek. Nie chciałam jechać w takich spodniach na SeeBloggers, więc razem z żakietami kupiłam jasne jeansy. Na całe moje szczęście nie pogrubiają aż tak bardzo (jasne kolory spodni tak niestety bardzo często robią) i czuję się w nich swobodnie, a to dla mnie jest najważniejsze. Co więcej, te jeansy nie „rolują” się na mnie tuż przy nogawkach. Tak, urosłam ostatnio i mam 170cm, ale i tak podczas przymierzania innych modeli, nogawki wyglądały po prostu źle…

jeansyjeansy

Buty

Skoro zakupy to również i buty. To zdanie odrobinę się zrymowało, ale i dobrze, bo z butów jestem bardzo zadowolona. Mogą wydawać się niewygodne z powodu pasków zawiązywanych na kostce, ale jeśli skorzysta się z przezroczystych przyklejanych wkładek, które chronią przez otarciami to wtedy buty są najwygodniejsze na świecie! 🙂

buty

Matowe pomadki

Musiałam zaopatrzyć się również w nowe pomadki, a z racji tego, że mam uczulenie na składnik, który jest w 90% matowych pomadek, zadanie nie było proste. Zdecydowałam się jednak na zestaw pomadek z Anastasia Beverly Hills, bo był on moim marzeniem już od dawna!

Jestem zadowolona z tych pomadek, chociaż najbardziej cieszę się z koloru Hudson, bo jest najjaśniejszy. W ciemnych kolorach nie zawsze się dobrze czuję, chociaż w tych odcieniach od Anastasia Beverly Hills mogłabym bez problemu wyjść do miasta i do ludzi. To jest duże wyróżnienie z mojej strony 😉

No dobrze, trzeba sprawiać sobie przyjemności 😍 Dla mnie taką małą przyjemnością (ale i wybawieniem) jest zestaw 3 pomadek od Anastasia Beverly Hills. Dlaczego jest to wybawienie? Bo nie mają składnika, na który mam uczulenie. Ale nawet jeśli bym nie miała uczulenia to 1) i tak bym kupiła te kolory, bo są cudne (swatche na drugim zdjęciu) 2) i tak bym unikała tego składnika, bo jest szkodliwy 😖 Chodzi o CI 42090, jest w dużej części pomadek i dlatego mam taki problem z odcieniami nude, tam jest go najwięcej… Ale dobrze, wracając do tych cudeniek – za zestaw zapłaciłam 169zł (ta liczba 😈), ale przetrwały test pocałunku oraz test jedzenia pizzy. To już o czymś świadczy 😘 Za niedługo na blogu pojawi się post z moimi zakupami „smutkowymi”, a to tylko taki mały teaser 😃 Miłego dnia! ❤️😃😘 #kosmetyki #uwielbiam #anastasiabeverlyhills #flatlay #alergia #pomadki #pomadkimatowe

A post shared by Keitah (@keitah_languages) on

Książki

Nie pokażę Wam co takiego ostatnio nabyłam, bo o tym będzie osobny post, ale w cenie niecałych 50 złotych udało mi się kupić 6 książek. Niektóre są to powieści, które chciałam przeczytać od dawna, ale miałam na tyle szczęście, że była promocja i książki z 40zł zostały przecenione na około 5zł. Najdroższa kosztowała 12zł, ale nadal myślę, że się opłacało 🙂

(za niedługo będzie o tych książkach, obiecuję!)


Moi drodzy, to byłoby na tyle w tym poście. Mam nadzieję, że dowiedzieliście się czegoś ciekawego i że zachęciłam Was do drobnych (bądź też i nie) zakupów podczas złego samopoczucia 🙂 To naprawdę potrafi poprawić humor i co najważniejsze często wystarczy drobny zakup (np. książka w okazyjnej cenie), by humor się poprawił 🙂

Do następnego postu!