Dlaczego stoisko azjatyckie na wiejskiej imprezie to kiepski pomysł?

Dwa tygodnie temu podałam informację, że odbędą się dni Gminy Długołęka wraz z koncertem Mrozu, Urszuli i Naaman.

2739d3_d6cb887b7ef84b0cb9d7a16091cc8817.jpg_srb_p_315_447_75_22_0.50_1.20_0.00_jpg_srbTydzień temu odbyła się impreza – miał to być dla mnie szczególny dzień, bo szkoła zdecydowała, że razem z koleżanką będę prowadzić stoisko azjatyckie. Było mnóstwo przygotowań, zakup różnego rodzaju kartek i wszystkiego tego, co tylko mogło nam się przydać na stoisku.

Miało być tak pięknie, a wyszła klapa 🙁

Dlaczego tak się stało oraz czego można się nauczyć na podstawie moich błędów? Oraz dlaczego piszę o tym dopiero teraz?

Zacznijmy od początku.

Stoisko miałam prowadzić z moją najlepszą przyjaciółką z klasy, ale z powodów rodzinnych nie mogła ona mi pomóc. Zaczęłam szukać więc kogoś innego. Potrzebowałam osoby, którą w miarę lubię i ufam oraz (nie chcę wyjść na interesownego człowieka, ale wtedy to było dla mnie najważniejsze) umie robić origami.

Znalazłam taką osobę, więc jeden problem z listy odhaczony. Kwestię zorganizowania stroju hinduskiego, a dokładniej biżuterii także szybko udało się rozwiązać.

Kilka dni później rozchorowałam się.

Niby zwykłe przeziębienie, ale każdy wie, że to jedna z najbardziej upierdliwych chorób jaka może się przytrafić 🙁 Miałam katar, bolało mnie gardło i czułam jakbym miała gorączkę. Co więcej, pogoda w tym roku nie dopisała – było zimno, a wiatr jak na złość musiał popsuć moją grzywkę!

A jakie kłopoty czekały na mnie na miejscu?

Nie udało się zapisywać imion po japońsku i po koreańsku farbą tak jak to wcześniej planowałam.

Wiem, że do kaligrafii potrzebny jest specjalny tusz, ale mam na niego uczulenie 🙁 Ostatecznie zmuszona byłam zapisywać imiona zwykłym czarnym markerem – powiedziałabym „azjatycko ja nai”.

Na naszym stoliku były wróżby takie, jakie można znaleźć w ciasteczkach chińskich.

Były one w wazonie, a do tego przyczepiony był wielki napis „ZOBACZ, CO CI WRÓŻBA PRZEPOWIE? :)”. Wszystko dobrze, pięknie i ładnie, ale… ludzie pomylili nas z cygankami. Niektórzy bali się do nas podejść, albo mówili wprost, że nie chcą grzeszyć poprzez wiarę w wróżby.

Od kogoś usłyszałam komentarz, że koreański i japoński to języki diabła.

Myślałam, że tej osobie zrobię krzywdę, ale jest to mój naturalny odruch na jakąkolwiek nieuzasadnioną opinię na temat czegoś, co kocham. Teraz jak się nad tym zastanawiam, to uznanie tych języków za dzieło zła mogło się wziąć z plotek o Hello Kitty. Podejrzewam, że nieobca jest Ci historia, według której twórca Hello Kitty podpisał pakt by uratować swoją córkę, podobno chorą na raka jamy ustnej.

Umiem opisać to tylko jednym słowem – ŻENADA przez największe „Ż” jakie widział ten świat.

Na szczęście, było też kilka dobrych wydarzeń w tym dniu.

Nasze stroje, biżuteria oraz makijaże podobały się wszystkim, którzy znają mnie oraz Karolinę (przyjaciółka, z którą prowadziłam stoisko). Wyglądałyśmy jak księżniczki, które przyszły do Polski z całkiem innego świata. Nie tylko ja miałam wrażenie, że to właśnie nam spośród trzech stoisk z naszej szkoły najczęściej robiono zdjęcia. Podczas pozowania, łapałam się na odruchowym układaniu palców tak jak na zdjęciu poniżej – w znak zwycięstwa, w znak „V”.

2739d3_6c5e38176683456d9ab2e03b91e39c52.jpg_srb_p_630_378_75_22_0.50_1.20_0.00_jpg_srb

Czego więc nauczyłam się z prowadzenia stoiska azjatyckiego na „wiejskiej imprezie”, jaką była XIV edycja Dni Gminy Długołęka?

  • Dokładnie opisuj wszystko, co tylko będziesz robić.Jeśli masz zamiar zapisywać imiona po japońsku i składać origami – zrób wielki plakat z napisem „zapisuję imiona po japońsku”, „składam origami” itd. Jeśli podasz tylko efekt końcowy, czyli w tym wypadku złożone origami oraz zapisane imię to ludzie nie zrozumieją o co chodzi. Albo pójdą po prostu dalej.
  • Jeśli będziesz zapisywać imiona po japońsku czy też koreańsku, SCHOWAJ ŚCIĄGĘ ze znaczkami w mniej widoczne miejsce.Dla mnie zawsze problemem była i nadal jest katakana, czyli właśnie ten alfabet japoński, w którym zapisuje się imiona polskie. Na stoliku na wszelki wypadek miałam kartkę ze starego  (1979 roku) podręcznika jakbym się zestresowała i zapomniała wszystkich znaczków. Niestety, tak właśnie się stało, a szukanie i sprawdzanie wyglądało mało profesjonalnie.
  • Nie organizuj sztucznego tłumu – zorganizowane osoby nie przyjdą w ogóle albo tak zasłonią stoisko, że nikt nie podejdzie.Tę zależność odkryłam przez przypadek, kiedy koleżanki z klasy, które zobowiązały się mnie odwiedzić, nie przyszły. Jeśli chodzi o drugą wersję sztucznego tłumu, to wyszło również nie przeze mnie i Karolinę – na naszym stoliku nauczyciele ustawili po prostu talerze z owocami i ciastem. Jak można się domyślić, co chwila któryś z nich podchodził do stolika, albo po prostu nie odchodzili od nas 🙂 Jak dla mnie było to dość urocze, ale z min przechodzących ludzi wyczytałam, że odrobinę ich to odstraszało.

Dlaczego piszę o tym wydarzeniu dopiero teraz? Powodów jest kilka:

  • Choroba
  • Dość zapracowany tydzień
  • Załamka, która trwała przez dość długi czas 🙁

Załamka spowodowana u mnie była właśnie podejściem ludzi – brak chęci do zabawy oraz krytyka tego, czego nawet nie znają. Podejrzewam, że każda osoba, która uczy (lub uczyła się) jakiegoś egzotycznego języka doświadczyła podobnych sytuacji. To najgorsze, co tylko może się przydarzyć!

Na początku myślałam, że będzie to piękny dzień – Będę w stanie podzielić się czymś co mnie interesuję oraz wyjść w stroju hinduskim do świata. Byłam podekscytowana oraz szczęśliwa, ale mój entuzjazm znikł jak ciasteczko wśród głodnych dzieci – czyli bardzo szybko. Dopiero po tygodniu zregenerowałam się na tyle, by napisać cokolwiek o tym dniu.

A Ty co sądzisz o tej sytuacji? Miałeś/aś może podobne doświadczenie?