WordPress czy Wix? I znowu robię zamieszanie…

Dnia 5 grudnia wstawiłam pierwszy filmik na YT oraz post na WordPress. Po niecałych 4 miesiącach przeniosłam się na Wix, a teraz znowu można mnie znaleźć na WordPressie.

Co tu jest grane?!

Wordpress czy Wix

Zacznijmy od początku, czyli od historii dlaczego tak bardzo chciałam zaprojektować swoją własną stronę. Jeśli ktoś pamięta, we wrześniu otwieram sklep z koszulkami (a przynajmniej taki był plan, bo po drodze wystąpiło kilka problemów technicznych). Własna strona potrzebna była mi po to, abym mogła wystawiać obiekty na sprzedaż. Ta opcja możliwa jest również na WordPressie, dlatego też poprosiłam kilku ludzi o opinię, którą platformę powinnam wybrać: WordPress czy Wix?

Niestety, powinnam była ich nie słuchać. A poza tym, kilku ważnych kwestii dotyczących strony nie przewidziałam…

Dzisiejszy post to przedstawienie kilku najbardziej irytujących i denerwujących mnie opcji (albo ich braku) na Wix. Kiedyś korzystałam z WordPress.com, a teraz korzystam z wersji WordPress.org. Podane tutaj porównanie pisałam jeszcze z myślą o stronie z „com” na końcu, ale uwierz mi – skoro darmowa wersja WordPress jest lepsza od płatnej platformy, to pomyśl jaki wspaniały musi być WordPress na Twoim własnym serwerze 😉

  • Struktura tworzenia posta.

Jeśli kiedykolwiek miałeś/aś do czynienia z pisaniem w edytorze tekstu WordPress, to wiesz, że jest on bardzo dobrze skonstruowany. Wszystko jest przejrzyście, ładnie, oraz co najważniejsze posiada on dużo opcji.

Screen Keitah 4

Wix tego niestety nie posiada  🙁 Edytowanie tekstu „niby” jest podobne do WordPressa, ale na opcjach szczędził Sknerus McKwacz – można wstawić jedynie zdjęcia oraz filmiki z YT.

  • Skrócone URL

Linki w WordPressie bez problemu da się zmieniać. Ta funkcja jest bardzo ważna, ponieważ dzięki prawidłowo dobranemu URL, nasza strona będzie wyżej w rankingu w Google. Jeśli chodzi o link do postu na bloga stworzonego za pomocą Wix, zawiera on sporą liczbę hashtagów oraz innych dziwnych znaków.

Tak wygląda przykładowy link:

Link Wix

Dziwnie, prawda? Co najgorsze, nie ma możliwości zmiany URL ani jego skrócenia. Z tego co się zorientowałam, ten ubytek przeszkadza nie tylko mi, ale również i innym użytkownikom. Jeślibym zobaczyła taki link w wyszukiwarce, ominęłabym tę stronę, ponieważ wygląda on podejrzanie.

Odkryłam również jedną ciekawostkę – jeśli podczas publikacji posta pomylisz tytuł (np. zrobisz literówkę), a później ją poprawisz to i tak Twoja wpadka będzie nadal widoczna w URL.

Hmmm. Wspomniałam coś o wyszukiwarce…

  • Widoczność w Google

Nie oszukujmy się – prawie każdy Polak korzysta z Google (o ile nie pobrał czegoś, co nie zmieniło mu domyślnej wyszukiwarki. Wtedy to już bywa różnie 😉 ) Kolejny powód dlaczego wróciłam do WordPressa wiąże się właśnie z widocznością w wyszukiwarkach – moja stara strona była bardziej widoczna niż nowa.

Gdy tylko wpisało się mój pseudonim, jako pierwszy wynik pojawiła się właśnie strona na WordPressie. Strona stworzona za pomocą Wix znalazła się na końcu pierwszej strony.

Nie mogło chodzić o źle prowadzone SEO czy też niezbyt częste aktualizowanie strony, bo przecież do strony na WordPressie miałam już nigdy nie wrócić! Co ciekawe, przejrzałam również statystyki, bo byłam ciekawa skąd ludzie trafiali na moją stronę oraz kto tak w ogóle mnie odwiedza.

Najwięcej osób na stronie Wix odwiedzało mnie z Korei Południowej oraz z Chin, z czego nie byli to Polacy. Pojawiały się również takie kraje jak Wielka Brytania czy Ameryka, ale wszystkich łączyło jedno – większość z nich trafiała na moją stronę poprzez wyszukiwarkę  z filmami pornograficznymi.

Gdzie tu logika, skoro ja się głównie językami obcymi zajmuje? 🙁 Nie ukrywam, na początku zrobiło mi się z tego powodu przykro, a teraz czuję po prostu zażenowanie. Widać przez to gdzie ta strona jest później reklamowana przez Wix…

  • Opcja „czytaj dalej”

Każdy, kto zetknął się choć raz z blogowaniem powinien tę opcję znać. Służy ona do zachęcenia, by wejść na stronę danego posta i (bardzo często!) do zostawienia po sobie komentarza. Daje to wtedy również informacje autorowi jakiego typu wpisy cieszą się popularnością.

Jak to wygląda w przypadku Wix i WordPress?

Wix umieścił tę opcję w dziale budowania strony, a WordPress w edytorze tekstu. Prościej mówiąc, na Wix wybierasz ilość znaków, która się wyświetla zanim pojawi się przycisk „czytaj dalej”. W praktyce wychodzi to dość kiepsko, ponieważ bardzo często ucina Ci to słowa w połowie. No i co gorsza nie możesz korzystać z „funkcji tajemniczości” jaką niesie ze sobą umiejętne korzystanie z opcji „czytaj dalej”.

Screen Keitah 3

Jeśli chodzi o WordPress – w edytorze tekstu jest umieszczony magiczny przycisk o nazwie „wstaw znacznik czytaj dalej”. Możesz z niego korzystać kiedy tylko chcesz bez ucinania słów w połowie (no chyba, że wybierzesz szablon, który tak robi) 🙂

Dlaczego jestem mistrzynią robienia zamieszania?

Tak bardzo cieszyłam się z nowej strony na Wix 🙁 Wydałam na nią sporo pieniędzy, a wszystko poszło w błoto, bo nie dopasowałam swoich potrzeb do możliwości Wix. Szalę przeważyła najprawdopodobniej informacja, że na starą stronę wchodziło więcej potencjalnych czytelników czy też widzów.

Skoro poświęcam czas, aby coś zrobić dobrego dla świata (w moim wypadku pomoc w koreańskim) to oczywistym jest, że chcę się tym podzielić. Do im większej ilości ludzi dotrze mój tekst czy też filmik, tym większy mam zapał do dalszej pracy. Mało jest osób, którym to szanownie „wisi i powiewa”. A przynajmniej ja do nich nie należę.

Dlatego też chciałabym przeprosić. Za co? Za całokształt:

  • za to, że nie piszę dość często
  • filmiki są za rzadko
  • narobiłam zamieszania ze stroną

Nadal uczę się ze sobą pracować. Jeśli kiedykolwiek wcześniej prowadziłam bloga, to zamykałam go po niecałym tygodniu. Kanału na YT, nigdy wcześniej nie miałam. I nadal chodzę do szkoły, a wiadomo ile czasu ona zajmuje. Staram się, ale nie zawsze mi to wychodzi.

W każdym razie, jeśli kiedykolwiek będziesz zastanawiał/a się nad utworzeniem własnej strony bądź też bloga (nie tylko na Wix bądź też WordPressie) to weź pod uwagę możliwości danego edytora/kreatora etc.

I poszukaj opinii. Wiarygodnych opinii 🙂