Mam na liście 8 języków obcych. Angielski, niemiecki, hiszpański, japoński, koreański, włoski, francuski i portugalski. I kiedy ludzie się o tym dowiadują, zazwyczaj padają dwa pytania. Pierwsze — jak Ty to ogarniasz? Drugie — ale dlaczego akurat te języki?
Na pierwsze pytanie odpowiedziałam już w osobnym artykule. Dzisiaj odpowiem na drugie. I będę z Tobą szczera — nie każdy z tych języków wybrałam z miłości. Przy niektórych żałuję że zaczęłam. I właśnie ta szczerość jest najważniejszą lekcją, którą chcę Ci przekazać.
Angielski — z obowiązku do miłości
Zacznijmy od oczywistego. Angielski.
Tu nie było żadnej romantycznej historii. Angielski zaczął się jako obowiązek — szkoła, świat, praca. Bez angielskiego ani rusz w dzisiejszym świecie i nie ma sensu tego owijać w bawełnę.
Ale gdzieś po drodze wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Angielski stał się moim ulubionym językiem do pisania. Fanfiction, książka dla męża, codzienne myślenie. Angielski przestał być obowiązkiem i stał się czymś moim.
I właśnie to jest najpiękniejsza wersja nauki języka — kiedy przestajesz go uczyć a zaczynasz po prostu w nim żyć. Kiedy sięgasz po angielski nie dlatego że musisz, ale dlatego że chcesz.
Niemiecki — świadomy wybór zawodowy
Niemiecki pojawił się przez filologię. Wybrałam germanistykę i to był świadomy wybór — chciałam mieć język, który otworzy mi drzwi zawodowe. I otworzył.
Ale szczerze? Nigdy nie byłam w nim zakochana tak jak w innych językach. Niemiecki to mój język zawodowy. Szanuję go, znam go dobrze, uczę go moich uczniów — ale to nie jest ten język przy którym serce bije szybciej.
I to też jest ważna lekcja. Nie każdy język musi być miłością życia. Niektóre języki są narzędziami — i nie ma w tym nic złego. Ważne żebyś wiedziała z góry, których języków uczysz się z miłości, a których z pragmatyzmu. Bo to zmienia całe podejście do nauki.
Hiszpański — mój mąż i cała jego rodzina
Hiszpański to jest mój mąż. Dosłownie.
Poznałam Meksykanina, zakochałam się i stwierdziłam że muszę poznać jego język najlepiej, jak tylko mogę. Nie żeby się z nim porozumiewać — po angielsku radziliśmy sobie świetnie, a ja podstawy hiszpańskiego w głowie miałam już od dawna. Ale żeby móc rozmawiać z jego rodziną. Żeby rozumieć żarty przy obiedzie. Żeby czuć się częścią jego świata.
I nagle okazało się że hiszpański to nie tylko język — to jest cała kultura, sposób myślenia, inny rytm życia. Teraz uczę go moich uczniów i to jest jeden z tych języków przy których naprawdę czuję że robię coś ważnego.
Hiszpański jest też dowodem na to że najsilniejszą motywacją do nauki języka jest prawdziwy powód emocjonalny. Nie “bo się przyda”. Nie “bo jest popularny”. Ale “bo chcę być częścią czyjegoś świata”.
Japoński — anime i coś więcej
Tu zaczyna się ciekawsza część historii.
Japoński pojawił się przez anime i mangę. Klasyczna historia — pewnie wielu z Was ją zna. Zaczynasz oglądać seriale po japońsku, zaczynasz rozpoznawać słowa, zaczyna Cię to fascynować.
Ale zostałam przy japońskim z zupełnie innego powodu. Okazało się że japoński jest dla mnie wyzwaniem intelektualnym jakiego szukałam. Pismo — trzy alfabety jednocześnie. Gramatyka — zupełnie inna niż cokolwiek co znałam. System grzecznościowy — osobny poziom języka w zależności od relacji między rozmówcami.
Japoński to jest zupełnie inny świat. I właśnie dlatego zostałam.
Koreański — logika i K-dramy
Koreański przyszedł później — przez muzykę i K-dramy. Ale zostałam z zupełnie innego powodu.
Koreański i japoński mają podobną strukturę gramatyczną. Kiedy zaczęłam się uczyć koreańskiego po japońskim, poczułam że pewne rzeczy “klikają” szybciej niż gdybym zaczynała od zera. I stwierdziłam że ma sens uczyć się obu jednocześnie — bo znajomość jednego napędza drugi.
Koreański jest też jedynym językiem na mojej liście, który ma alfabet stworzony od podstaw przez jedną osobę — króla Sejonga w XV wieku. Hangul jest zaprojektowany żeby był łatwy do nauczenia. I rzeczywiście — podstawy alfabetu można opanować w jeden weekend.
Włoski, francuski, portugalski — i szczera prawda
I tu muszę być z Tobą całkowicie szczera.
Włoski, francuski i portugalski to języki które zaczęłam głównie dlatego że ktoś mi powiedział że powinnam. Że to są języki miłości. Że są popularne. Że się przydadzą. Że skoro uczę się hiszpańskiego to włoski będzie łatwy.
I żałuję tego. Nie żałuję samej nauki — bo nauka zawsze coś daje, zawsze ćwiczy mózg i zawsze zostają jakieś ślady. Ale gdybym miała cofnąć czas, zamiast kolejnych języków romańskich wybrałabym hindi lub arabski.
Bo hindi i arabski to języki przy których moje serce naprawdę bije szybciej. Piękne, fascynujące, zupełnie inne od wszystkiego co znam. I nadal ich nie uczę się regularnie — bo lista jest długa, czas jest ograniczony i muszę być ze sobą szczera co do priorytetów.
Najważniejsza lekcja z 8 języków
I tu jest sedno całego artykułu.
Ucz się języka który naprawdę chcesz znać. Nie tego, który wypada. Nie tego, który jest popularny. Nie tego który wybrał za Ciebie ktoś inny — nauczyciel, rodzina, algorytm mediów społecznościowych.
Bo nauka języka to lata pracy. Tysiące godzin słuchania, czytania, mówienia, popełniania błędów i zaczynania od nowa. I warto żeby te lata spędzić z czymś co naprawdę kochasz. Z językiem który sprawia że uśmiechasz się kiedy go słyszysz. Z językiem, który otwiera Ci drzwi do świata, który naprawdę Cię interesuje.
Ja nauczyłam się tego trochę za późno. Ty nie musisz.
Jak wybrać swój pierwszy — lub kolejny — język
Jeśli zastanawiasz się, którego języka się uczyć, zadaj sobie trzy pytania.
Po pierwsze — dlaczego chcę znać ten język? Jeśli odpowiedź brzmi “bo wypada” albo “bo jest popularny” — to nie jest wystarczający powód. Poszukaj głębiej.
Po drugie — co będę robić z tym językiem? Podróże, praca, kultura, relacje z ludźmi? Im konkretniejsza odpowiedź, tym silniejsza motywacja.
Po trzecie — czy ten język sprawia że jestem podekscytowana? Czy kiedy słyszę go na ulicy, w filmie, w muzyce — coś się we mnie zapala? To jest ten sygnał którego szukasz.
Jeśli masz już odpowiedzi na te trzy pytania i chcesz porozmawiać o tym jak zaplanować naukę — zapraszam na bezpłatną konsultację. 30 minut, zero zobowiązań, konkretny plan dopasowany do Twojego języka i celów.
Masz pytania albo chcesz powiedzieć którego języka uczysz się i dlaczego? Zostaw komentarz poniżej — chętnie przeczytam!


