Koreański w obrazkach to książka do nauki koreańskiego z wydawnictwa EDGARD, którą na swojej liście do recenzji miałam bardzo długo. Często pytaliście się mnie o nią, ale dopiero dzisiaj dzielę się swoimi wrażeniami dotyczącymi tej książki 🙂 Koreański w obrazkach: słownik, rozmówki, gramatyka w swojej kolekcji mam dopiero od niedawna, ale pierwsze moje wrażenia są dość pozytywne. Czy warto więc wziąć tę książkę pod uwagę przy nauce koreańskiego?

Słownik koreański wraz z gramatyką

Zacznijmy może od tego, co w tej książce w ogóle można znaleźć. Jest to słownik obrazkowy, w którym mamy przedstawione słownictwo koreańskie na poziomie A1-A2. Jest to więc słownictwo podstawowe, ale niezbędne, jeśli myślimy o nauce koreańskiego na poważnie. Jeśli wcześniej korzystaliśmy tylko z Koreański nie gryzie, który jest na podobnym poziomie to przeskok może być dość duży, ale na całe szczęście nikt nas nie goni i możemy uczyć się wszystkiego w swoim czasie 🙂

W podręczniku mamy 15 działów, w których poznasz około 1000 słówek. Na samym początku znajduje się krótkie wprowadzenie do hangula, czyli koreańskiego alfabetu (więcej o nim możesz przeczytać tutaj).

Gramatyka koreańska

W książce znajdziemy nie tylko masę słownictwa, ale i również podstawy gramatyki wraz z ćwiczeniami. Nie ma tego zbyt dużo, bo w końcu nie jest to cały podręcznik do gramatyki koreańskiej, ale jest to dość ciekawe wprowadzenie, by poznane przez nas słownictwo można było od razu wykorzystać w praktyce.

Ćwiczenia do nauki słownictwa koreańskiego

Ćwiczenia bardzo często są w formie rozmówek albo też luk do wpisania słownictwa. Te pierwsze wydają mi się ciekawsze, bo od razu możemy nauczyć się całych zdań i z nich korzystać, ale te drugie mogą służyć jako solidna powtórka. Ja dodatkowo korzystam z programu Anki, o którym zrobiłam kilka tutoriali, które znajdziesz na moim kanale YouTube.

Słowniczek koreański

Na samym końcu znajdziemy słowniczek oraz klucz odpowiedzi. W słowniczku znajdziemy słówka z wszystkich działów pogrupowane tematycznie. Jest to przypomnienie tego, co zostało przedstawione graficznie oraz po prostu zebranie wszystkiego w jednym miejscu. Warto zauważyć, że ten słowniczek również może służyć jako powtórka słownictwa po skończeniu obrazkowej części, gdy tylko będziemy chcieli zobaczyć, czy wszystko udało nam się zapamiętać i czy nic nie pominęliśmy w swojej nauce 🙂

Moja opinia o Koreański w obrazkach

Z tego co zauważyłam, prawie każda osoba, która uczy się języka koreańskiego ma tę książkę w swoim księgozbiorze. Nie jest to bezpodstawne, bo za pomocą Koreański w obrazkach poznajemy słownictwo, które naprawdę jest potrzebne w codziennych rozmowach. Często w podręcznikach poznajemy je tak naprawdę dopiero po kilku(nastu) miesiącach nauki, a w końcu jako osoby uczące się możemy dość szybko stracić motywację, gdy nie widzimy efektów naszej nauki albo też ciągle nie wiemy, co powinniśmy mówić oraz jak.

Dla części osób dość problematyczne jest to, że w książce dość często pojawia się transkrypcja. Nie zastępuje ona niczego, co powinno być zapisane znakami koreańskimi tj. najczęściej mamy zapis w hangulu oraz po prostu zapis w romanizacji. Dla mnie nie stanowi to problemu, bo po prostu nauczyłam się ignorować ten zapis i czytać po koreańsku.

Mimo, że przygotowywałam się na egzamin z koreańskiego, na poziomie wyższym niż A1/A2 (więcej o egzaminie TOPIK tutaj) to i tak znalazłam tutaj słownictwo, z którym wcześniej się nie spotkałam. Myślę, że jest to największa zachęta do zwrócenia uwagi na jakąś książkę, tj. po prostu możliwość dalszego rozwoju 🙂

Jeśli zastanawiasz się nad tą książką, ale w wersji do nauki japońskiego to obejrzyj moją recenzję Japoński w obrazkach! 🙂

Do zobaczenia w następnym poście i miłej nauki koreańskiego!

Może Ci się również spodobać: